26.01.2012 10:28 19
opublikowana w: Samoloty, Smoleńsk Raport S 24

Radio Maryja z Almanzorem! (o smoleńskiej katastrofie)

 Wczoraj w witrynie Radia Maryja, ukazał się bardzo interesujący głos w dyskusji na temat przedstawionej tutaj 21.01.2012 przez Almanzora w poprzednim odcinku (powod-katastrofy-pitot-zawiodl-i-tupolew-przepadl-cz-3-3) hipotezy, że powodem smoleńskiej hatastrofy było wadliwe działanie osprzętu pokładowego mierzącego prędkość samolotu (rurki Pitota) co spowodowało przepadnięcie samolotu i jego wejście w korkociąg płaski - niemożliwy na tej wysokości do wyprowadzenia.

 

Chociaż Amanzor zamierzał tamtym tekstem zakończyć cykl licznych wypowiedzi na temat smoleńskiej katastrofy to w sytuacji tak mocnego medialnego wsparcia zdecydował się zrobić tu wyjątek. 

Płaski korkociąg polega na spadku samolotu po linii w kształcie śruby, przy czym samolot leci poziomo (stąd nazwa). W akrobacji lotniczej piloci celowo doprowadzają do przeciągnięcia podczas wykonywania zakrętu, żeby wywołać taki efekt. Jednak najczęściej płatowce wykonują figurę pochylone w dół (korkociąg stromy). Pozycja płaska jest rzadka i niebezpieczna, gdyż wówczas ster wysokości nie działa. Wyprowadzenie z tej sytuacji jest bardzo trudne - wykorzystuje się pojawiające się oscylacje, aby zwiększyć pochylenie. Skrajna sytuacja to ujemny kąt pochylenia, a więc wtedy, gdy przód samolotu pochyla się w górę. Samolot taki jak tupolew nie ma żadnych szans: moc silników nie wystarcza do pokonania siły grawitacji, skrzydła nie mają siły nośnej, a stery nie działają.

Doszło do tego 10 lipca 1985 r. pod Uczkudukiem w Uzbekistanie. Tupolew leciał z Karszi do Ufy na Uralu. Samolot spadał przez 153 sekundy, a załoga świadoma sytuacji była bezsilna - zginęło 200 osób. - Źle nazwano przyczynę katastrofy. Napisano, że było to "wyprowadzenie samolotu poza krytyczny kąt natarcia". Słowo "wyprowadzenie" oznacza, że piloci to zrobili. Kiedy jednak przeanalizuje się dokładnie zapisy czarnej skrzynki, okazuje się, że nabrał on 900 m wysokości w ciągu 10 sekund. Prędkość pionowa 90 m/s! Tak lata myśliwiec, a nie pasażerski tupolew. Na takiej wysokości w grę wchodzi nabór wysokości 1-2 m/s, ale nie 90 - opowiada Władimir Gierasimow, były zastępca dyrektora Instytutu Lotnictwa Cywilnego w Moskwie. Wniosek może być tylko taki, że maszynę w górę nie pociągnęły stery, ale skrzydła. - W zapisie widać, jak pracowały stery i jak zmieniała się wysokość. Okazuje się, że w momencie, kiedy maszyna wznosi się, ster wysokości się nie rusza. A więc to nie "wyprowadzenie", a "wyjście" (po rosyjsku nie "wywod", lecz "wychod") - samoistne! - kontynuuje ekspert.

Jest to osobliwość tego typu statku powietrznego. Tu-154 przy pewnych kątach natarcia unosi się gwałtownie pod wpływem samej masy powietrza. Zjawisko to jest znane nauce. - Chodzi o chwilowy pionowy podmuch na płaty nośne pochodzący np. z prądów wznoszących. Przy dużych kątach natarcia składowa pionowa od takiego podmuchu zwiększa kąt natarcia, co może doprowadzić do przekroczenia krytycznej wartości tego kąta i utraty siły nośnej na skrzydłach - wyjaśnia dr Ryszard Drozdowicz zajmujący się aerodynamiką. Problemu tego specjaliści nie odnosili jednak do tupolewa. Jako potencjalne zagrożenie konstruktorzy rozważają problem podmuchów przy projektowaniu samolotów lecących na bardzo dużych wysokościach z dużą prędkością (chodzi o wojskowe samoloty ponaddźwiękowe). Normalnie podmuch wznoszący samolot nie jest szkodliwy. - W locie poziomym takie podmuchy nie powodują zagrożenia stateczności samolotu, a jedynie jego chwilowe przyspieszenie pionowe, czasami nieprzyjemnie odczuwalne, szczególnie przez pasażerów - dodaje ekspert. Okazuje się jednak, że zjawisko to dotyczy także Tu-154. Ten typ samolotów ma osobliwą skłonność do ulegania podmuchom, ale jednocześnie po przeciągnięciu wpada w płaski korkociąg. O tych dwóch cechach, które występując równocześnie czynią maszynę wyjątkowo niebezpieczną, nie ma jednak mowy w oficjalnych podręcznikach i instrukcjach.

Do niemal identycznej katastrofy jak w Uzbekistanie doszło 21 lat później pod Donieckiem. Mechanizm nagłego wyjścia na dużą wysokość (w Doniecku nawet powyżej maksymalnej) i wpadnięcia w korkociąg się powtarza, podobnie jak wnioski MAK, który naśladując sowiecką komisję z 1985 r., napisał w raporcie, że to załoga wyprowadziła samolot na niedozwoloną wysokość. - Pisałem cztery pisma do prokuratury w tej sprawie. Śledczy nie znają się na lotnictwie. Ograniczali się do przepisania wniosków MAK i obwiniania załogi. Tłumaczyłem, że tak nie jest. Wreszcie napisał do mnie prokurator generalny Jurij Czajka, że przyjęto moje argumenty, i obiecał, że zajmie się sprawą. W Prokuraturze Generalnej uznali nawet, że badanie MAK było przeprowadzone nieprawidłowo. I odesłali sprawę ponownie do prokuratury w Sankt Petersburgu w celu uzupełnienia. Tylko rezultatów nie ma - mówi Gierasimow. Rosyjskim pilotom chodzi o to, żeby informacje o zachowaniu tupolewa wprowadzić do instrukcji. - Skoro są takie niebezpieczne osobliwości tego samolotu, to trzeba przed nimi ostrzec załogi. Bójcie się wysokich kątów natarcia. Możecie wpaść w płaski korkociąg, a z niego nie ma wyjścia! Może do tego dojść na dużych wysokościach, ale i na małych. Z płaskim korkociągiem wiąże się też katastrofa z 3 stycznia 1994 r. pod Irkuckiem. Tam upadek nastąpił z 600 m, a więc to nie w dużej wysokości jest przyczyna - dodaje nasz rozmówca, który walczy o ujawnienie tych faktów od 30 lat. Wprawdzie w Irkucku doszły inne okoliczności (pożar silnika), ale przebieg zdarzenia jest podobny.

Dlaczego odpowiednie ostrzeżenia nie znalazły się od razu w dokumentacji techniczno-eksploatacyjnej Tu-154? Okazuje się, że biuro konstrukcyjne zakładów im. Tupolewa wiedziało o tym od samego początku. Podczas lotów doświadczalnych pilot Siergiej Agapow zauważył, że samolot, który ma trzy silniki w końcowej części kadłuba, może wpadać w płaski korkociąg. Podczas wykonywania programu prób wysokich kątów natarcia postanowiono sprawdzić, co się stanie w przypadku przeciągnięcia. Do tego doświadczenia na ogonie samolotu zainstalowano czaszę hamującą (podobną do spadochronu). - Chociaż robił to bardzo doświadczony pilot, przy doskonałej pogodzie, podczas wykonywania zamierzonego programu bardzo długo spadali i nie dało się wyprowadzić maszyny. Dopiero po użyciu tego spadochronu na ogonie mój przyjaciel uratował samolot. A ci w Doniecku w burzy i w ciemności niczego takiego się nie spodziewali. Nie mieli żadnych szans - wspomina Gierasimow. Ale z jakichś powodów wyników tego eksperymentu z 1971 r. nie uwzględniono w instrukcji użytkowania samolotu w locie.

Piotr Falkowski

 

Notatka została wystawiona powtornie. Komentarze do pierwszej wersji notki

  • do autora

    To niezwykle ciekawe, myślę o "skłonnościach" samolotu skrzętnie ukrywanych przez MAK i biuro konstrukcyjne Tupolewa ale i dlatego że wiadomość nagłaśnia Radio Maryja.
    Okazuje się że te przeklinane "MOCHERY" wcale nie forsują tezy o zamachu ale dopuszczają myśl o fizycznych powodach katastrofy.
    Myślę że w zbadaniu tej hipotezy znajdzie bez trudu sojuszników wśród rosyjskich lotników co nie oznacza że będą inaczej potraktowani jak eksperci amerykańscy.
    Dla MAK udowodnienie tego było by prawdziwą katastrofą. Wszak podważyła by ta hipoteza nie tylko przyczyny Katastrofy Smoleńskiej ale i kilka wcześniejszych.
    ZEWSII 2 573  | 26.01.2012 01:04
     

     
  • "Patriotyzm" i "wiara" która zabija

    Skrajna sytuacja to ujemny kąt pochylenia, a więc wtedy, gdy przód samolotu pochyla się w górę.

    Hehehe. Rozumiem, że "kąt pochylenia" to pitch. Od kiedy to ujemny pitch to przód samolotu w górę? No ale czego tu się znowu wielkiego spodziewać od świeżo upieczonych "ekspertów lotniczych" Ojca Dyrektora. Widocznie nauki pobierali od wcześniej ustanowionych politycznych ekspertów lotniczych: Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza.

    - Excessive pitch-up prowadzi do stall (utrata opływu i "przepadnięcie") każdego samolotu.

    - Gdzie w FDR i QAR są dane o excessive pitch-up na wysokości 100m, co miało niby doprowadzić do "przepadnięcia" samolotu ze 100m? Acha, rozumiem. Dane są sfałszowane.

    - Jak mały Kaziu wybije kamieniem okno sąsiadowi, to winny jest kamień, to że w ogóle są kamienie, czy mały Kaziu?

    - Kto pilotuje samolot? Wieża, szympansy, czy pilot?

    John Kowalski
    USA
    JOHN KOWALSKI 97 1192  | 26.01.2012 03:50
     
     

1 2 3 4 poprzednia notka

 
 
 
Dodaj do:Do obserwowanych Do lubczasopisma RSS komentarze
skomentuj Komentarze do notki19 |Zgłoś nadużycie
  • Jedno jest pewne: samolot w zadnym przypadku nie powinien sie rozpasc

    jak sie rozpadl, Rosjanie nie powinni miec absolutnie nic przeciwko zbadaniu wraka i jeszcze mniej przeciwko sekcji cial.

    Nie mowiac o drobiazgu, ze skrzynki bylyby juz dawno w Polsce.

    Ergo: TO nie byl wypadek.
    FRITZ 0 2175  | 26.01.2012 13:24

  • @Almanzor

    A jak to jest w przypadku zachodnich samolotów, choćby ostatnio Airbusa który spadł do Atlantyku?
    W sumie mylisz zagadnienia. Akurat te maszyny spadały z przelotowej, gdzie taki samolot leci praktycznie w krytycznych warunkach ze względu na gęstość powietrza na tej wysokości.
    A w Smoleńsku nic nie wskazuje by zbliżali się do przeciągnięcia. Problematyka ta jest świetnie znana i Tupolew ma coś takiego jak "centrala danych aerodynamicznych" analizujące stan maszyny i generujące ostrzeżenia przed przeciągnięciem. Zarówno w FDR, jak i na nagraniach CVR odpowiednich alarmów brak.
    NUDNA-TEORIA 25 4883  | 26.01.2012 20:05

  • Byłbym zapomniał

    To niezwykle ciekawe, myślę o "skłonnościach" samolotu skrzętnie ukrywanych przez MAK i biuro konstrukcyjne Tupolewa ale i dlatego że wiadomość nagłaśnia Radio Maryja.
    To samo biuro konstrukcyjne Tupolewa ukrywa do dzisiaj, że podwozie Tupolewa wysuwa się automatycznie w zależności od prędkości w pięciu stopniach:

    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100528&typ=po&id=po01.txt

    A dr Drozdowicz jest wybitnym specjalistą aerodynamiki ...:

    teoria.salon24.pl/199728,prawda-w-smolenskich-prawdach-cz-6-nd-i-dr-drozdowicz
    NUDNA-TEORIA 25 4883  | 26.01.2012 20:16

  • John Kowalski

    Audycji nie słyszałem natomiast uważnie przeczytałem notki Almanzora i uważam je za godne co najmniej szerokiej dyskusji specjalistów lotniczych.
    Każdy typ samolotu ma własne (charakterystyczne dla typu)zalety i wady. Jeżeli TU154M miał taką niebzpieczną skłonność (potwierdzoną przez pilota oblatywacza pracującego dla biura Tupolewa) to nieujawnienie jej w instrukcji użytkowania samolotu jest zwykłym przestępstwem, to przecież świadome narażenie czyjegoś życia.
    W takim wypadku nie było by dziwne pójście w zaparte.
    Odpowiedzialność karna i finansowa była by oczywista nie wspominając o stratach biznesowych wynikających z utraty zaufania obecnych i potencjalnych klientów.

    W takiej sytuacji nie miało by znaczenia czy pilotuje pilot X,Y,Z, nawet drugorzędne były by błędy kontrolerów lotu.
    Trudno winić kierowcę czy policjanta kierującego ruchem że fabryka wypuszcza auto któremu (na luzie np.)odpadają koła.

    Osobiście uważam że producentowi warto by było nawet utrzymywać Iwana w USA byle tylko skutecznie mącił.(z premią za znajomość j. polskiego)
    ZEWSII 3 576  | 26.01.2012 20:37

  • @ZEWSII

    Każdy typ samolotu ma własne (charakterystyczne dla typu)zalety i wady. Jeżeli TU154M miał taką niebzpieczną skłonność (potwierdzoną przez pilota oblatywacza pracującego dla biura Tupolewa) to nieujawnienie jej w instrukcji użytkowania samolotu jest zwykłym przestępstwem, to przecież świadome narażenie czyjegoś życia.

    Hehehe. Żeby pan czytał instrukcję obsługi pańskiego samochodu 100 razy, albo i nawet 200 razy, to nie nauczy się pan nim jeździć. Liczy się praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka. Przypomnę, że piloci z 36-tego pułku nie byli trenowani na symulatorach Tupolewa, bo ktoś głupi w tym pułku, czy gdzieś wyżej, zadecydował, że dla pilotów, którzy według niczym nie uzasadnionego polskiego durnego stereotypu "Polacy umieją latać nawet na drzwiach od stodoły", taki trening nie był w ogóle potrzebny. Na symulatorze ćwiczy się sprawy podbramkowe, jak np. prawidłowe wykonanie odejścia w warunkach zerowej widoczności, co niewątpliwie zaowocowałoby uratowaniem 96 Bogu ducha winnych istnień w Smoleńsku, gdyby piloci nauczyli się tego wcześniej na symulatorze. Polski patafian, który zdecydował się pozbawić kp. Protasiuka treningu w tej materii, powinien być powieszony za jajka. Za jajka powinni być również powieszeni ci, którym ciężko było wydać pieniądze na nowoczesny samolot rządowy produkcji zachodniej i zdecydowali się kompromitować wizerunek RP w świecie użytkowaniem starego, sowieckiego trupa. "Prezydent Polski przylatuje starym sowieckim Tu154M" - rzeczywiście zapiera to dech w piersi, tylko że niestety z powodu obciachu. I należy przypomnieć, że za taki stan rzeczy odpowiedzialna jest również była administracja obu Kaczorów. Jak widać można się stać ofiarą samego siebie. Ciągle macie po prostu burdel, syf, kiłę i mogiłę w systemie. I to dotyczy też etyki, i to na każdym poziomie. Szczególnie etyki decydentów, którym według ich wschodniej napuszonej mentalności chińskiego mandaryna, uwłacza oddanie decyzji tym, którzy formalnie, zawodowo tą decyzję powinni podejmować. Mowa o oddaniu decyzji o tym co robić w Smoleńsku załodze samolotu przez pierwszego pasażera, jeśli pan nie kontaktuje.

    Tu154 jest po prostu ciężką maszyną do pilotażu, kropka. Mówią o tym zgodnym chórem wszyscy piloci Tu154. Sowieci sobie obmyślili, że skonstruują najszybszy liniowiec na świecie, żeby pokazać zachodowi paluszek. Do pilotażu takiej bestii potrzeba wtedy solidnego praktycznego treningu, a nie czytania instrukcji w wygodnym fotelu i puszczania bąków między przekładanymi stronami.

    John Kowalski
    USA
    JOHN KOWALSKI 97 1194  | 27.01.2012 03:22

  • @John Kowalski

    Ach, poznaję Pana po stylu. Iwan Kowaliow (Sowieckij Sojuz), nieprawdaż ?
    DLACZEGO 1 0 75  | 27.01.2012 09:50

  • @John Kowalski

    ...zdecydowali się kompromitować wizerunek RP w świecie użytkowaniem starego, sowieckiego trupa. ...
    Choć ogólnie podziela Twoje zdanie to w dwóch punktach protestuję, ile lat ma USAF "One"? I jakby Kaczyńskiemu przyszło się ścigać z Obamą przez Atlantyk, to ten drugi przyleciałby później.

    I czym szpanować, kraj ledwo wiąże koniec z końcem, a bizantyjska władza nie ma pilniejszych wydatków niż kupować salonki z transatlantyckim zasięgiem? To właśnie jest obciach typowy dla kacyków. Społeczeństwo ubożeje, a "rząd się wyżywi". Brytyjczycy jakoś nie utrzymują floty transatlantyków dla VIP-ów, o tym by ktoś latał takm słoniem na weekend do domciu nie wspominając.
    NUDNA-TEORIA 25 4883  | 27.01.2012 10:24

  • @ZEWSII (20:37)

    Tworzysz.

    Nie rozumiesz ani odrobinę materii w jakiej się wypowiadasz, a pchasz palec między drzwi. Powalające wyrafinowaną logiką zdania jak to: "...każdy typ samolotu ma własne (charakterystyczne dla typu) zalety i wady..." brzmią dobrze u cioci na imieninach. Almanzor jest inżynierem, więc sobie chyba kpisz z jego doświadczenia wypowiadając tutaj takie truizmy jak "każdy typ ma typowe wady... a nawet typowe zalety...". Bijesz pianę. Pleciesz o odpadających kołach na luzie. Jesteś metaforystą z zamiłowania czy dopiero dziś na to wpadłeś, na to porównanie z kółkami?

    Teraz dobrze uważaj, bo Ci wprost powiem, gdzie się zapędziłeś: nie ma na świecie drugiego tak doskonale poznanego odnośnie jego własności w locie samolotu tej wielkości i tej klasy, czyli pasażerskiego, trójstrumieniowego, transsonicznego samolotu odrzutowego jak właśnie tupolew 154 oraz 154 modyfikowany. Nawet przez sekundę nie przypuszczaj, że masz na jego temat cokolwiek sensownego do powiedzenia, co nie zostało sensownie powiedziane wcześniej. To jest wszechstronnie oblatana, znana, zbadana, solidna w każdym calu konstrukcja, a doświadczenie zebrane przez pilotów w czasie codziennej eksploatacji ponad TYSIĄCA samolotów tego typu w każdych warunkach atmosferycznych spotykanych na ziemi liczy się w setkach lat.

    I jeszcze jedno:

    "Jasiu Kowalski z USA" to troll, a trolla się ignoruje. Karmienie trolli to błąd no.1 dyskwylifikujący forumowego dyskutanta. Troll podkarmiony komentarzem się podnieci, że ktoś go zauważył, i będzie szalał. Gospodarz Bloga może takie dziwy tolerować - to jest jego blog, on tu włada - ale ty nie powinieneś bezmyślnie dorzucać do pieca. Don't feed the trolls, please.
    A-TEM 4 2676  | 27.01.2012 16:41

  • @nudna-teoria (20:05)

    No dobrze.

    Jesteś z branży i się znasz, wiem to. Komentarz "[Almanzorze], mylisz zagadnienia. Akurat te maszyny spadały z przelotowej, gdzie taki samolot leci praktycznie w krytycznych warunkach ze względu na gęstość powietrza na tej wysokości.
    A w Smoleńsku nic nie wskazuje by zbliżali się do przeciągnięcia. Problematyka ta jest świetnie znana. Tupolew ma coś takiego jak 'centrala danych aerodynamicznych' analizująca stan maszyny i generująca ostrzeżenia przed przeciągnięciem. Zarówno w FDR [Flight Data Recorder - np. czarna skrzynka], jak i na nagraniach CVR [Cockpit Voice Recorder - tamże] odpowiednich alarmów brak
    ." jest wzorem precyzji.

    Ale powiedz mi dlaczego już w następnym komentarzu jeździsz po redaktorach z ND, którzy popełnili błąd myląc wysuwane klapy z wysuwanym podwoziem, jak po łysej kobyle? Robisz tak już drugi rok. Przybędzie ci coś jak będziesz się wyśmiewał ze słabszych i mniej poinformowanych?
    Wiadomo że redaktorzy ND popełnili drobny w sumie, bo i tak niezrozumiały dla większości czytających ND, błąd nie ze złej woli, tylko z braku skrupulatnego sprawdzenia JEDNEGO szczegółu technicznego. Nie powtarzali tego błędu ani razu. To chyba dobrze o nich świadczy, prawda?

    Jak myślisz, o czym jest notka - o podejrzeniu "podziemnego korkociągu w jarze przed smoleńskim Siewiernym" czy o redakcji "Naszego Dziennika"? - Bardzo cię proszę o trochę dyscypliny przy pisaniu. Trzymaj się tematu.
    A-TEM 4 2676  | 27.01.2012 16:54

  • @A-Tem

    Przybędzie ci coś jak będziesz się wyśmiewał ze słabszych i mniej poinformowanych?
    Wiadomo że redaktorzy ND popełnili drobny w sumie, bo i tak niezrozumiały dla większości czytających ND, błąd nie ze złej woli, tylko z braku skrupulatnego sprawdzenia JEDNEGO szczegółu technicznego. Nie powtarzali tego błędu ani razu.

    Proponuję spojrzeć na mojego bloga; jak najbardziej powtarzali.
    Dla mnie sztandarowy przykład, który zrozumie nawet moja teściowa, bowiem tych błędów jest multum, tylko trdniejszych do pojęcia dla laika. A człowiek mający nawet blade pojęcie czegoś takiego by nie napisał, a korektor nie puścił. I to są ludzie zarzucający nierzetelność dwóm komisjim. Zero taryfy ulgowej!
    I widziałeś może w Dziennik jakieś sprostowanie???

    Ja nie; bzdurę napisać fermentu narobić, i jak to nazywasz "...niezrozumiały dla większości czytających ND..." debilizm i tak spełnił swoje zadanie.
    NUDNA-TEORIA 25 4883  | 27.01.2012 17:17

  • Almanzorze,

    bloger "nudna teoria" ma słuszność.

    Zlinkowany artykuł Piotra Falkowskiego jest dyletancko napisany, i nie powinien być cytowany. Ja na przykład nie przypominam sobie ani jednego przypadku wprowadzania samolotu w korkociąg inaczej niż z lotu na wprost. Zdanie PF "W akrobacji lotniczej piloci celowo doprowadzają do przeciągnięcia podczas wykonywania zakrętu" absurdalnie brzmi dla każdego, kto sam trzymał stery.

    Zostawmy więc opowieści pana Piotra Falkowskiego na boku. Napisał gniota, ale nie będziemy go niszczyć, bo to jest redaktor, a nie lotnik. Jemu wolno się nie znać. Dobrze?

    Przemyśl proszę jeszcze raz zagadnienie jakie poruszasz w notce, biorąc pod uwagę otwarte do lądowania klapy na 48° i wysunięte podwozie. Uwzględnij ciąg silników 3x13ton w relacji do masy płatowca 80t. Uwzględnij lot w ciężkim, zimnym, wilgotnym powietrzu (nie wiem, ile latałeś, ale mam nadzieję że ci to coś mówi, że trzeba uwzględnić nie wysokość npm, lecz wszystkie parametry atmosfery). Rozumiemy się: przesunięty środek parcia i środek ciężkości, całkowicie zmieniony profil płata, laminaryzujące przepływ sloty są również OTWARTE, ster wysokości ustawiony jest w położniu negatywnej siły nośnej.

    Gdy weźmiesz to wszystko pod uwagę, to rozumowanie jest proste, a wynik - oczywisty.
    A-TEM 4 2676  | 27.01.2012 17:19

  • @nudna-teoria (17:17 - link inside)

    Niestety, nie widziałem sprostowania.

    Szczerze mówiąc mnie to nawet trochę boli. Chciałbym "mieć" czy też może "czuć" choć jedną gazetę codzienną taką, którą mógłbym polecać rodzinie... kolegom... przyjaciołom... a tu nie ma takiej.

    Mimo wszystko, nie zaperzałbym się. Nie przeszkadza mi takie łagodne podejście w jednoznacznej ocenie jakości artykułu, co widać powyżej. Ogromnie mnie dziwi, że pan Piotr Falkowski dał wydrukować taki śmieć, podpisawszy go własnym nazwiskiem.

    Piotr Falkowski jest prawdopodobnie moskiewskim korespondentem ND; widocznie cennym dla pisma. Spojrzyj proszę na ten artykuł, gdzie również pojawia się "ekspert Gierasimow",
    tu:
    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20111228&typ=po&id=po03.txt
    A-TEM 4 2676  | 27.01.2012 17:41

  • @A-Tem

    otwarte do lądowania klapy na 48°
    36

    3x13ton
    Silniki jeszcze się rozkręcały
    NUDNA-TEORIA 25 4883  | 27.01.2012 17:41

  • @nudna-teoria (17:41)

    Wiem o tym. Mieli taką możliwość a Almanzor dokładnie o tym mówi: o MOŻLIWOŚCI, nie o zajściu.

    Widzisz, w notce pojawia się hipoteza, a mówiąc wprost: obłąkana fantazja. Kontruję ją, pokazując jakie szerokie i jakie skuteczne były środki, którymi dysponowali piloci.

    Weźmy same klapy zaskrzydłowe. Musiałbyś mnie poprawić odnośnie tego, ile w tupolewie trwa przestawienie siłownikiem klap z 36° na pozycję maksymalnego wychylenia, która wynosi zdaje się 48° - sekundę? trzy? dwie i pół? - Nie wiem, nie latałem nigdy tuszką! Jest to niewątpliwie krótki czas, o to mi chodzi. Nie o kąt taki czy inny, lecz o konfigurację płata do lądowania.

    Następnie jasne jest dla mnie, że gdyby było to potrzebne, to i pełna moc była MOŻLIWA, była do dyspozycji i to w bardzo krótkim czasie, w jakim przelatuje się 150 metrów, czy podobną odległość.


    Generalnie, gdy ktoś zaczyna mi opowiadać o korkociągach płaskich indukowanych stratosferycznym prądem powietrza przy samej ziemi, bo tak "powiedział Gierasimow", to patrzę na takiego typa z ... rozumiesz już, prawda? Nie muszę dopowiadać do końca.
    A-TEM 4 2676  | 27.01.2012 18:05

  • @A-Tem

    ile w tupolewie trwa przestawienie siłownikiem klap z 36° na pozycję maksymalnego wychylenia, która wynosi zdaje się 48° - sekundę? trzy? dwie i pół?
    Trzy, a raczej więcej. Napędy śrubowe nie są z natury rzeczy zbyt szybkie. Poza tym do lądowania podchodzi się w ustalonej konfiguracji i nie zmienia jej w tej fazie lotu.

    Następnie jasne jest dla mnie, że gdyby było to potrzebne, to i pełna moc była MOŻLIWA, była do dyspozycji i to w bardzo krótkim czasie, w jakim przelatuje się 150 metrów, czy podobną odległość.
    Również negatywnie. 150 m, to ok. 2 sek, a rozpędzenie silników z tej piwnicy w którą je wpuścili to ponad 6 sek.
    NUDNA-TEORIA 25 4883  | 27.01.2012 19:44

  • @A-Tem

    "Uwzględnij ciąg silników 3x13ton"

    "13 ton"???

    Toż sam producent podaje że silniki D-30KU-154 drugiej i trzeciej serii mają ciąg maksymalny o wartości 10,5 tony siły...
    PIEKIELNY 0 1759  | 27.01.2012 20:04

  • @John Kowalski

    "według niczym nie uzasadnionego polskiego durnego stereotypu "Polacy umieją latać nawet na drzwiach od stodoły","

    Autorem tego tzw. "niczym nie uzasadnionego polskiego durnego stereotypu" jest nie kto inny, jak obecnie panujący prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, a tekst ów miał stanowić jego żałosną próbę usprawiedliwienia wciskania polskim pilotom pod koniec lat 90-tych ubiegłego wieku amerykańskiego złomu (czyli F-16 pierwszych wersji produkcyjnych, prosto z arizońskiego złomowiska) jako pełnowartościowego sprzętu bojowego!

    Pan Komorowski strawestował tu powiedzenie bodaj Farmana, z początków XX wieku, że "z dobrym silnikiem polecą nawet wrota od stodoły"...
    PIEKIELNY 0 1759  | 27.01.2012 20:18

  • @Piekielny

    Moj niezyjacy juz wuj, ktory byl pilotem podczas bitwy o Anglie, czesto uzywal tego powiedzenia.
    Mialo ono podkreslac, dobre wytrenowanie polskich pilotow, ktorzy nawet na powaznie uszkodzonych samolotach potrafili dokonywac cudow pilotazu, wracajac bezpiecznie do bazy.
    Znalem to powiedzenie na dlugo zanim uzyl go Prezydent Komorowski i wlasnie jako komplement.
    WADAMS 10 2873  | 27.01.2012 20:40

  • @wadams

    No to prezydent Komorowski spostponował ten komplement...
    PIEKIELNY 0 1759  | 27.01.2012 21:06


1 2 3 4 poprzednia notka

Wszystkie notki Dodaj bloga do ulubionych
Moje komentarze Blog przez RSS
Komentarze przez RSS
Support Wikipedia PRZEGLĄDARKA BLOGU LONGINA W S24
image
.. a co tu robi ta pani?
Kolekcjonuję osiągnięcia geniuszy i ludzi dużego formatu a również osiągnięcia nibynauki, nibyprawa, nibyuczciwości.

W czasie jednego ze swoich wykładów David Hilbert, znany matematyk, powiedział z ironią: "Każdy człowiek ma pewien określony horyzont myślowy. Kiedy ten się zwęża i staje się nieskończenie mały, zamienia się w punkt. Wtedy człowiek mówi: To jest mój punkt widzenia". imagePoznanie świata dobrze jest zacząć od poznania samego siebie.

Chętnie czytam komentarze. Lubię spierać się z mającymi inne ode mnie zdanie. Jednak jeden z ostatnich komentarzy zdumiał mnie tym, jak jego autor daleki jest od zrozumienia tekstu pisanego po polsku. Szok miałem tak wielki, że zużyłem pół nocy dla przypomnienia swojego IQ. Namawiam czytelników do tego samego, a osoby z IQ poniżej 90 proszę aby darowały sobie czytanie moich tekstów.
Dla komentowania zapraszam bardzo tych, co mają IQ powyżej 120. Tu kliknij jeżeli chcesz się sprawdzić!

Cytat miesiąca czerwca

"Przed długi czas o prezydenturze Lecha Kaczyńskiego nie można było powiedzieć nic krytycznego, bo od razu zachowanie takie traktowano jako niegodne."
Janina Paradowska

Ciężko być cynglem ...

Cytat lipca

"Dzisiaj okazuje się, że od Bronisława Komorowskiego trochę lepsza była demokracja."
ezekiel

Cytat sierpnia

"Nie doceniałam dziś tej drzemiącej siły, która w czasach stanu wojennego kazała mieszkańcom Warszawy codziennie układać krzyż z kwiatów przy kościele św. Anny."
Janina Jankowska

Cytat listopada

"gdyby wybory mogły naprawdę cokolwiek zmienić, to już dawno byłyby zakazane"
Stanisław Michalkiewicz

image
Odznaczenie mojej Mamy, siostry Stanisława Sadkowskiego (+KW) poległego 22 sierpnia 1944 w ataku ze Starego Miasta na Dworzec Gdański.

Prezydent poszedł na Wawel

Dźwięczy requiem pod dzwonu kloszem,
Salonowcy - skończcie tę wrzawę!
O czas smutnej zadumy proszę,
gdy Prezydent poszedł na Wawel.

Kogo powiódł w żałobnej gali?
Jakieś cienie, mundury krwawe,
ci w Katyniu z dołów powstali,
z Prezydentem poszli na Wawel.

Poszli wolno, lecz równym krokiem,
bo im marsza rozbrzmiewało grave.
Niezbadanym Boga wyrokiem
z Prezydentem zaszli na Wawel.

Gdy próg przeszli królewskich pokoi,
krótki apel – czas z misji zdać sprawę,
potem spać – pierwsza noc już wśród swoich
z Prezydentem, co wwiódł ich na Wawel.

Ciiiiiicho! śpią …Ale może obudzi
ich los w nas to, co czyste i prawe?
Niech pojedna – i partie i ludzi,
dzień, gdy oni dotarli na Wawel. wg. Henryka Krzyżanowskiego

Zapraszam do przeczytania moich notek:
1. - bliskich Powstaniu:
~ Pamiątka Powstania na Górczewskiej
~ Najdroższym Weronikom Matce i Siostrze ku wiecznej pamięci
~ Czy ktoś jeszcze pamięta?
~ Nasza barykada


Gdy kiedykolwiek zauważysz, że jesteś po stronie większości - powstrzymaj się i dobrze nad sobą zastanów! - Mark Twain
„ ... tylko człowiek wolny ma czas by bloga prowadzić” -Grzegorz P. Świderski
Do ników klikam per 'Ty', oczekuję wzajemności.

* Blog z Przeszłości

*Blog Longina Cz. 1 Wstęp.  
*Blog Longina Cz. 2: Pobyt w szkole  
*Blog Longina Cz. 3: Przerwa w nauce  
*Blog Longina Cz. 4: Przed I wojną światową  
*Blog Longina Cz. 5: Wybuch wojny, front, okupacja niemiecka  
*Blog Longina Cz. 6: Rok 1918  
*Blog Longina Cz. 7: Rok 1920  
*Blog Longina Cz. 8. Kursy dokształcające dla wojskowych  
*Blog Longina Cz. 8a. Kursy dokształcające dla wojskowych  
*Blog Longina Cz. 9. W.S.H.  
*Blog Longina Cz.10. Absolutorium i praca  
*Blog Longina Cz.11: Blog z przeszłości. Longin  
*Blog Longina Cz.12 - 1933: Morzem po słońce Afryki  
*Blog Longina Cz.13 - 1933: Casablanka, Marakesz, Góry Atlasu  
*Blog Longina Cz.14 - 1933: Hiszpania - Malaga, Granada, Alhambra  
*Blog Longina Cz.15 - 1933: Sewilla - Byki i Don Kiszot  
*Blog Longina Cz.16 - 1933: Sewilla, Cadiz, Al Casar  
*Blog Longina Cz.17 - 1933: Sztorm z Zatoce Biskajskiej, Znaczy  
*Blog Longina Cz.18 - 1933: Belgia, Bal kapitanski  
*Blog Longina Cz.19 - Jastarnia / Jurata '34  
*Blog z przeszłości dopisane - Dowborczyk i Rodzina  
*Blog Longina Cz.20 - morze, Austria, Jugosławia, Węgry  
*Blog Longina Cz.21 - Hania
*Blog Longina cz.22 - Przerwane wspomnienie

Planowane do napisania

37. Wybuch II wojny światowej
38. Okupacja
39. Rok 1940
        1941
        1942
        1943
40. Powstanie Warszawskie
41. Ewakuacja
42. Milanówek
43. Obóz w Gawłowie
44. Powrót z obozu
45. Ucieczka Niemców
46. Powrót do Warszawy
47. Praca organizacyjna w Banku
48. Wrocław
49. Warszawa - praca w Banku
50. Więzienie
51. Powrót do domu
52. W poszukiwaniu pracy
53. C.Z.S.P.J.D.
54. Sp. „Plan”
55. Sp. W.S.P.U.TiR
56. Rok 1956
57. Spółdzielnia „Plan”
image
image
NAPISZ DO MNIE
Locations of visitors to this page
stat4u stat4u

Ostatnie notki

Moje ostatnie komentarze

  • @Panna Wodzianna

    Ja nie piszę o kronikarstwie ale o pisaniu na bieżąco nowej historii poprzedniego wieku. Teraz...

    28.01.2012 13:11

  • @insane

    Wszystko jasne :) Pozdrawiam

    28.01.2012 13:08

  • @insane

    > "w demokracji (zdrowej) jest sfera praw nie podlegających woli większości, praw właśnie...

    27.01.2012 00:03

  • @Autorka

    Komisja Millera stwierdziła, że zarówno 7. jak i 10. kwietnia 2010 lotnisko Smoleńsk...

    26.01.2012 11:25

  • Autor demokrata

    Za czasów głębokiej mój profesor matematyk tak do studentów mówił: Coraz więcej...

    26.01.2012 10:54

Archiwum postów

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Ulubione blogi i lubczasopisma

zamknij

Logowanie